Operowo-archeologiczny Kraków

Uwertura
Gród Kraka jest jednym z najstarszych i najładniejszych miast Polski, ale przyjazd do tego miasta nie zawsze musi się wiązać ze zwiedzaniem Wawelu, Kazimierza czy Sukiennic. Dowiedliśmy tego, i to w ciągu jednego, słonecznego dnia. Okazją do takich niecodziennych, jesiennych atrakcji stała się wycieczka edukacyjna, skrojona na miarę najmłodszych klas naszej szkoły. Ci, którzy zdecydowali się na ten jeden dzień zamienić smartfony na rekwizyty, kostiumy i instrumenty perkusyjne Opery Krakowskiej oraz prehistoryczne zwierzęta z przed kilkunastu tysięcy lat nie byli zawiedzeni.

Akt I
To, co wydarzyło się podczas warsztatów w Operze Krakowskiej, zatytułowanych  „Alicja w krainie Opery” mogło zaskoczyć nie tylko najmłodszych, ale i dorosłych (patrz zdjęcia :-). Mnogość artystycznych bodźców z dawką niczym nieskrępowanego humoru była znakomitym początkiem dnia. Za sprawą Szalonego Operowego Kapelusznika oraz Muzycznego Królika poznaliśmy od kuchni magiczny świat opery. Napędzani ciekawością podążaliśmy po zakamarkach (także tych dosłownych) tej muzycznej świątyni, która na co dzień przyciąga rzesze melomanów pragnących przeżyć wyjątkowe, artystyczne uniesienia.

Akt II,  scena 1
Krótki spacer z autokaru przez złoto-jesienne Planty był zasłużoną przerwą i oddechem przed kolejnymi atrakcjami. Niby zwykłe muzeum, na Starym Mieście Krakowa, w samym historycznym centrum, przy ulicy Senackiej. Wtajemniczeni wiedzą – ta znamienita miejscówka to siedziba Muzeum Archeologicznego. Ale lokalizacja i zabytkowe mury nie wystarczą, by zaangażować zmysły oraz ciekawość najmłodszych.
Podczas warsztatów „Pradziejowy zwierzyniec” stanęliśmy twarzą w twarz z neandertalczykiem, poznaliśmy jego świat, codzienne życie i otoczenie. Zaciekawieni opowieścią przewodników, mogliśmy na kilkadziesiąt minut przenieść się w świat bez wi-fi oraz portali społecznościowych. Kto wie, czy gdybyśmy spędzili tam więcej czasu, to nie porzucilibyśmy na zawsze tych nowomodnych zwyczajów na rzecz realnego życia.
Jak zwykle z precyzją odpowiadaliśmy na niemal wszystkie pytania przewodników, nie posiłkując się ani na chwilę bieżącą wiedzą serwowaną z sieci. Nie chwaląc się zbytnio, trzeba stwierdzić, że nie po raz pierwszy zaskakujemy naszą wszechstronnością podczas wycieczek szkolnych.

Akt II,  scena 2
Po obfitej dawce wiedzy historycznej przyszedł czas na zabawę – edukacyjną rzecz jasna. Nasze dłonie (na co dzień przyzwyczajone do strun, smyczków, klap i klawiszy) stały się kreatorem prehistorycznego mamuta ulepionego z gliny. Plastycznych talentów także nam nie brakuje.

Finał
Edukacyjne, duchowe i artystyczne chwile nie wystarczą by utrzymać ciało przy życiu – wiedzieli już o tym także nasi praprzodkowie. Na szczęście my nie musieliśmy sami polować na jakieś jedzonko (choć po wizycie z Muzeum Archeologicznym dalibyśmy pewno radę:-). Ciepły, smaczny obiad czekał już na nas w Wieliczce. Szkoda, że dzień taki krótki, gdyż byliśmy tak niedaleko od kolejnej wyjątkowej atrakcji. Ale eksplorację kopalni soli pozostawimy sobie na inną wycieczkę – kiedyś, w nieokreślonej przyszłości.

Dziękujemy gorąco wszystkim, którzy pomogli nam przeżyć ten operowo-archeologiczny dzień.